20
maj

CHOROBA PSYCHICZNA MAŁŻONKA

Trudno sobie wyobrazić, co dla rodziny oznacza choroba psychiczna członka rodziny. Niektóre rodziny są w stanie przetrwać, inne nie są w stanie udźwignąć tego ciężaru i rozpadają się. Jestem daleka od podjęcia nawet próby opisu tego, jak może wyglądać życie takich małżonków. W swojej praktyce spotkałam się niejednokrotnie z takimi sprawami, więc wyobrażenie mam, ale takie historie i tak nie mają znaczenia dla osoby, która przeżywa własną tragedię – i jako chora, i jako partner osoby chorej.

Pisałam już o winie w rozkładzie pożycia małżeńskiego (zobacz tu, tu, tu i tu), ale choroba psychiczna zmienia akcenty w procesie rozwodowym i warto o tym wiedzieć, zanim podejmie się decyzję, co do strategii swojego rozwodu.

Przede wszystkim osoba chora psychicznie niekonieczne będzie uznana za winną nawet, jeżeli wina – w potocznym rozumieniu – leży po stronie chorego. Często w takich przypadkach można usłyszeć następujący wyrok: sąd orzeka rozwód z przyczyn leżących po stronie X, ale niezawinionych. Dlaczego? Dlatego, że chory psychicznie może nie być w stanie kontrolować swojego zachowania, a więc nie można przypisać mu winy. Choroba psychiczna to jednak nie „wytrych”. Zależy to od rodzaju choroby i okresów tzw. remisji, czyli stanów „cofnięcia” choroby (zachowań w tym okresie). Jeżeli w czasie remisji chory nie chce podjąć leczenia, bądź świadomie narusza obowiązki małżeńskie, to można mu przypisać winę.

Małżonek osoby chorej psychicznie nie powinien jednak pozostawać w przekonaniu, że choroba psychiczna drugiej połówki uwalnia go od wszelkich podejrzeń i ocen. Sąd zawsze poddaje ocenie postawę obu stron. Dlatego też zachowania małżonka zdrowego mogą okazać się wystarczające do orzeczenia jego winy przy przyjęciu, że przyczyny rozkładu pożycia małżeńskiego leżą też po stronie osoby chorej, ale ze względu właśnie na chorobę nie można jej przypisać winy.

Trzeba powiedzieć, że kodeks rodzinny i opiekuńczy nie przewiduje wprost takiej sytuacji. Orzecznictwo radzi sobie w sposób, jaki opisałam wyżej. Praktyczne problemy pojawiają się oczywiście na styku winy i obowiązku alimentacyjnego. Obowiązek alimentacyjny małżonka, który nie został uznany za winnego rozkładu pożycia małżeńskiego wygasa po 5 latach. Małżonek uznany za winnego, który w normalnej sytuacji byłby uznany za współwinnego, jest zobowiązany dożywotnio (chyba, że zwolni go od tego nowe małżeństwo byłego – chorego – małżonka). Niesprawiedliwe? No chyba tak. Czy w takiej sytuacji małżonek zdrowy ma być uznany za wyłącznie winnego? Moim zdaniem nie, ze względu na jeszcze większe obostrzenia alimentacyjne. Nie znajduję jednak żadnego rozwiązania dla nierówności w obowiązku alimentacyjnym, do jakiego powstaje ze względu na chorobę psychiczną jednego z małżonków. Jeżeli ktoś ma pomysł, zapraszam do dyskusji.

 

W czym mogę Ci pomóc?

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Agnieszka Swaczyna Kancelaria Adwokacka w celu obsługi przesłanego zapytania. Szczegóły: polityka prywatności.

    { 62 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

    PCH 16 czerwca, 2012 o 22:47

    Proszę zapoznać się z ciekawym wyrokiem Sądu Okręgowego w Łodzi z dnia 22.10.2004 r. XII RC 1928/01 gdzie małżonek chory na schizofrenię, na którą zachorował przed ślubem ukrył ten fakt przed ślubem i nie został uznany za winnego ( z powodu swojej choroby), a za wyłącznie winnego został uznany małżonek zdrowy. Sprawę prowadził wibitny sędzia Wizytator Sądu Okręgowego. Jest to unikalny wyrok, ale jego szerokie Uzasadnienie jest wyjątkowo interesujące.

    Odpowiedz

    admin 17 czerwca, 2012 o 12:32

    Bardzo dziękuję za komentarz. Z tego , co się zorientowałam, wyrok nie jest publikowany, ale może kiedyś do niego dotrę. Oczywiście taki wariant wyroku jest jak najbardziej możliwy. Jest to zależne od wyników postępowania dowodowego.

    Odpowiedz

    PCH 17 czerwca, 2012 o 17:27

    Jeżeli nie uda się Pani dotrzeć to mogę przesłać jego kserokopię. Ale dopiero wtedy gdy otrzyma Pani negatywną odpowiedź.
    Chociaż zawarcie małżeństwa w złej wierze powinno raczej skłonić sąd do orzeczenia wyłącznej winy strony chorej psychicznie. Ale sąd tego nie rozważał.
    Mam jeszcze inny wyrok Sądu Apelacyjnego w w Łodzi z 2005 roku identycznej sprawie, w którym Sąd wydał wyrok cyt. „Rozwiązuje małżeństwo przez rozwód” i na tym koniec. Bez orzekania o winie lub o nieorzekaniu o winie. W tym momemncie zadna ze stron nie może żadać od drugiej strony alimentów.

    Odpowiedz

    admin 17 czerwca, 2012 o 19:38

    Nie mogę skomentować wyroku w sprawie, której nie znam zwłaszcza, że dyskusja o złej wierze mogłaby trochę potrwać :-). A co do niekompletnego orzeczenia? Cóż, zdarza się, choć nie powinno. Od tego też jest adwokat, żeby przypilnować sprawy od strony proceduralnej.

    Odpowiedz

    PCH 30 lipca, 2012 o 14:30

    Dyskusja na temat złej wiary nie byłaby trudna, ponieważ sąd ustalił , cyt. „Bezsprzecznie nie widział on przed zawarciem małżeństwa o chorobie żony” (k.271) – to chyba, wystarcza na stwierdzenie złej wiary pozwanej, tym bardziej, że pozwana cały czas pracowała i nadal do chwili obecnej pracuje w bibliotece publicznej.

    Jeszcze raz zachęcam Panią do osobistego zapoznania się z aktami tej sprawy 🙂

    PCH 6 lutego, 2013 o 14:49

    Wartio dodac, że wynik postępowania dowodowego był niezwykle wnikliwy i trwał ponad 3 lata. Główny dowodem winy dla przewodniczącej składu sędziowskiego Sędzi … była dołaczona akt sprawy strona z pornograficznego czasopisma „Extazy” z gołym prostytującym murzynem ze stojącym członkiem, podczas stosunku oralnego (strona nr 133 z akt sprawy) jako dowód na to, że dawałem ogłoszenia matrymonialne do tego czasopisma. Oprócz tego murzyna były tylko i wyłącznie komentarze kobiet. Ten dowód dla sędzi był niepodważalny i oczywisty. Rzeczywiście, dla sędzi moje podobieńtwo do murzyna było uderzające (poza kolorem skóry i długością członka). Takiego dowodu trodno obalić.

    Mira 19 lutego, 2014 o 21:01

    Interesuje mnie to rozwiązanie. jeżeli zabezpiecza przed alimentami. Czy ja jako powodka mogę wnosic o nieorzekaniu o winie stron z powodu choroby psychicznej. Czy ktos zna sygnaturę tej sprawy ?

    Odpowiedz

    Agnieszka Swaczyna 22 lutego, 2014 o 21:51

    KOdeks rodzinny i opiekuńczy nie przewiduje takiej możliwości, a jedynie żąanie „bez orzekania o winie” lub z wina.

    PCH 9 grudnia, 2014 o 02:32

    Sprawa prowadzona przez sędzię … ma sygnaturę XII R 1928/01 Sadu Okręgowego w Łodzi ( jest to Wydział Rodzinny). Szkoda , że Pani Agnieszka nie odważy się skomentować tych podłych i niespotykanych nawet w niecywilizowanych państwach czynów tej sędzi (choć otrzymała ode mnie odpowiednie dokumenty). Hańba jaką okryła sędzia … polski Wymiar Sprawiedliwości jest tak wielka, że trudno kiedykolwiek będzie o tym zapomnieć. Żaden sędzia nigdy czegoś tak potwornego – jak to zrobiła ta sędzia- nie zrobił.

    PCH 6 lutego, 2013 o 14:47

    Wynik postępowania dowodowego był niezwykle wnikliwy i trwał ponad 3 lata. Główny dowodem winy dla przewodniczącej składu sędziowskiego Sędzi … była dołaczona akt sprawy strona z pornograficznego czasopisma „Extazy” z gołym prostytującym murzynem ze stojącym członkiem, podczas stosunku oralnego (strona nr 133 z akt sprawy) jako dowód na to, że dawałem ogłoszenia matrymonialne do tego czasopisma. Oprócz tego murzyna były tylko i wyłącznie komentarze kobiet. Ten dowód dla sędzi był niepodważalny i oczywisty. Rzeczywiście, dla sędzi moje podobieńtwo do murzyna było uderzające (poza kolorem skóry i długością członka). Takiego dowodu trodno obalić.

    Odpowiedz

    ola 3 lipca, 2012 o 14:44

    a o w innym przypadku – rozwod z przycyn niezawinionych (choroba psychiczna meza, ktory jednak prcuje i bardzo dobrze zarabia) i alimenty na byla zone. Tez przez piec lat????

    Odpowiedz

    Agnieszka Swaczyna 3 lipca, 2012 o 14:56

    Dokładnie tak. Obowiązek alimentacyjny trwa przez 5 lat. Bardzo dziękuję za pytanie.

    Odpowiedz

    PCH 27 lipca, 2012 o 14:23

    Napisała Pani w arykule cyt. „Jeżeli w czasie remisji chory nie chce podjąć leczenia, bądź świadomie narusza obowiązki małżeńskie, to można mu przypisać winę.”

    Okazuje się, sąd może jednak inaczej stwierdzic, np. że cyt.:” Ujawnione zachowania pozwanej, które prowadziły do agresji z jej strony były przez nią niekontrolowawane i były efektem przerwania leczenia.Stad brak podstaw do przypisania jej zawieniena.” – nawet w czasie reemisji. XII RC 1928/01 Sąd Okreg. w Łodzi sędzia wizytator …

    Odpowiedz

    PCH 6 lutego, 2013 o 14:52

    Czemu nie ma na to Pani odpowiedzi? Przecież jest to niezwykle ciekawy precedens – warto z niego skorzystać. Np. pijany kierowca, który przestał się leczyć na alkoholizm nie może być uznany winnym spowodowania wypadku. Itd. itd.

    Odpowiedz

    Daniel 10 grudnia, 2012 o 21:04

    A co w takim przypadku?
    Jestem po rozwodzie. Sąd drugiej instancji orzekł wyłacznę winę byłego męża. Oczywiście chodzi o jego obowiązek alimentacyjny, z którego sie nie wywiązuje….. Teraz dowiaduję się od syna ( z którym były mąż rozmawia) że „załatwia sobie żółte papiery” ( co kolwiek to oznacza ) żeby jak twierdzi, sąd spojżał na niego łaskawszym okiem. Trzy dni później dostaje z sądu wezwanie na sprawę po tym jak były maż złożył wniosek o zmniejszenie alimentów. W uzasadnieniu już nadmienia, choć na razie bez szczegółów, że jego stan zdrowia nagle się pogorszył. Czy to coś dla mnie oznacza? Dodam tylko, że były mąz był już w szpitali na oddziale psychiatrycznym. Zyjemy w małym miasteczku i wszyscy juz o tym mówią 🙂
    Czy faktyczne osoba uznana za chorą psychicznie nie musi płacić alimentów?
    Czy może mnie Pani nakierować na jakeś informacje badź źródła mówiące o takiej sytuacji?
    Czy jest jakieś orzecznictwo w tej kwestii?

    Odpowiedz

    Agnieszka Swaczyna 10 grudnia, 2012 o 22:25

    Jak zawsze przy alimentach ważne są możliwości zarobkowe zobowiązanego. Jeżeli „żółte papiery” wpływają na zdolność zarobkową byłego męża, to oczywiście dotknie to Panią. Jak zwykle w takiej sytuacji sugeruję kontakt z prawnikiem na żywo – internet tego nie zastąpi.

    Odpowiedz

    Błażej Sarzalski | Odszkodowania komunikacyjne 19 grudnia, 2012 o 15:41

    Ciekaw jestem na jakiej podstawie prawnej opierają sądy wyroki w stylu: „przyczyny leżą po stronie małżonka X, ale nie ponosi on winy” – jak dla mnie jest to wyraz prawotwórczej działalności sądów, bo w ustawie nie mogę nic na ten temat znaleźć 🙂

    Odpowiedz

    Agnieszka Swaczyna 19 grudnia, 2012 o 18:11

    Błażeju, to nie prawotwórcza działalność sądu, tylko ogólne zasady przypisania winy. Jeżeli ktoś działa w stanie wyłączającym świadome albo swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli, to nie można mu przypisać winy. Ale masz rację, że to nie wynika wprost z przepisów kodeksu rodzinnego i opiekuńczego i przyznam, że pierwszy raz, kiedy miałam przed sobą taki wyrok, lekko się zdziwiłam. Ano, uczymy się całe życie :-).

    Odpowiedz

    Łukasz 26 grudnia, 2012 o 14:08

    Witam Pani Agnieszko.
    A co w takiej sytuacji.

    Dostałem właśnie pozew (samotne święta bez żony i 2 letniego synka). Znęcałem się słownie nad żoną, poniżałem, czasem szturchnąłem, rzuciłem czymś. Ciągle szukałem jakiegoś czepialstwa. Moje zachowanie było raczej niekontrolowane, zwykle w soboty, z rana, później spokój. Nie potrafiłem tego sobie wyjaśnić, chciałem pójść na terapię małżeńską, bo może tu tkwił problem, żona mówiła, że nie będzie się obcym zwierzać i że mam iść sam, bo ja mam problem, no właśnie, poczucie winy. W styczniu tego roku zapisałem się na terapię grupową przy UJ, nie było mnie stać na prywatną. Po całych procedurach, zacząłem we wrześniu intensywną terapię (3 miesiące po 7 godzin tygodniowo), przypłaciłem to nie widzeniem przez 3 dni w tygodniu dziecka, oprócz rana, bo codziennie odprowadzałem dziecko do żłobka, jak najpóźniej (tuż przed śniadaniem w żłobku), żeby jak najwięcej spędzić z nim. Miałem ojca alkoholika (zmarł w 2007 roku, ostatnie 2 lata złapałem z nim więź i brakuje mi go do dziś), nie wiem być może to było przyczyną, że chciałem aby nasz dom był lepszy od mojego. W rodzinie żony, nie było autorytetu mężczyzny, teścia nie poznałem, zmarł na zawał, był wojskowym, szwagier lat 36 ciągle mieszka przy teściowej. Żona twierdzi że już mnie nie kocha i nie chce się już poświęcać. Mamy kredyt we frankach (2008 rok), wspaniałego synka. Mam też podejrzenia, że teściowa trochę podsyca to wszystko, zawsze jak tylko była nawet mała kłótnia, żona dzwoniła do niej a teściowa od razu, przyjeżdżajcie, źle jej w samotności, teraz jeszcze groziła mi że zabierze mi prawa rodzicielskie, a ja mam dobry kontakt z dzieckiem, chociażby filmiki, które zawsze ja nagrywałem i widać na nich dobre stosunki z nim. Żałuje jednego, bo żona praktycznie od narodzin, jakby się zmieniła, nie chciała dużo rozmawiać na ten temat, ja zawsze im zdjęcia robiłem, ona nie widziała potrzeby, nawet na roczku, nie ma mnie na ani jednym zdjęciu, zawsze pomagałem przy dziecku. Wiem, że zawiniłem, wiem, że nie jestem chory psychicznie, ale mam zaburzenia, które leczę i chcę leczyć. Pozew jest bez orzekania o winie, a jedynym świadkiem przesłuchanym przez jej prawnika jest teściowa, która tylko zna wszystko z opowieści córki. Obecnie w święta widziałem dziecko przez 2,5 h, bo jak żona stwierdziła, mają inne plany, czuje że buntują dziecko przeciwko mnie. I ciekawa sytuacja. Kiedy żona przyszła wczoraj po synka, on wziął moją rękę i żony i chciał nas zbliżyć, żebyśmy się przytulili, a żona: ciekawe co Ci tata naopowiadał, a ja mu tylko powtarzam, że Tata kocha Adasia, i Tatuś kocha Mamusię. Kiedy dzwonię do nich, powtarza że Tata Nie, Tata Nie, Tata nie chce. i oddaje telefon żonie i mówi Mamusia rozmawia. żona w pozwie nie chce mediacji, a ja chce odpowiedzieć, że się zgadzam ale z mediacją, czy są może jakoś doprowadzić do mediacji? Chce również żonie powiedzieć, że się zgodzę na rozwód, jak da Nam 4 miesiące (do rozprawy) na próbę chociaż naprawy. Nie wiem co mam robić…..

    Odpowiedz

    Agnieszka Swaczyna 28 grudnia, 2012 o 17:40

    Do mediacji nie można nikogo zmusić, ale można zgłosić taką chęć sądowi i być może sąd na rozprawie skłoni żonę do mediacji. To, że dziecko chciało by, żeby Państwo byli razem, to nic dziwnego. Każdy psycholog powie, że to naturalne. Teściowa w sprawie będzie pytana tylko o dziecko, a nie o Państwa małżeństwo. Ważne, że widzi Pan problem i uczestniczy Pan w terapii.

    Odpowiedz

    Łukasz 28 grudnia, 2012 o 18:11

    Witam.

    Bardzo dziękuje za odpowiedź.
    Czy mam rozumieć, że Teściowa nie będzie mogła być świadkiem, jeśli chodzi o moją przemoc? Nigdy tego nie widziała, ale była pierwszą osobą, która się o tym dowiedziałem od mojej Ewy. Proszę mi powiedzieć, tak z doświadczenia, czy moja chęć zmiany w ogóle może wpłynąć na orzeczenie rozwodu? Widzę, że żona od pewnego momentu działała na rozkład pożycia tzn. to że mieszkała w pokoju obok od marca tego roku to rozumiem, bała się, tuż przed świętami wyprowadziła się do teściowej. ja nigdy nie olewałem obowiązków domowych, prałem, sprzątałem chciałem dalej robić zakupy, ale żona pokazywała ciągle, że nie potrzebuje pomocy i sama zaczęła je robić dla siebie (choć wcześniej nie musiała), nie dawała sobie pomóc w niczym, nawet pranie zaczęła robić tylko swoje, ja na to nie zwracałem uwagi, prałem wszystko, dziwię się jednemu, żona ciągle twierdziła że się mnie boi, że nie ma do mnie zaufania, ale nie wyprowadzała z naszego domu, choć ma do swojej mamy 10 km (nie wiem czy to o czymś może świadczyć). Nie chciała razem wychodzić razem z dzieckiem, nie rozumiała że chce wyjść z dzieckiem a nie z nią, nie chciała…nie wiem jak to jest właściwie z tym rozkładem, wystarczy, że jedna strona udowodni, że taki rozkład nastąpił, nawet wbrew temu, że druga robiła wszystko jakby dla obojga?

    Odpowiedz

    Łukasz 26 grudnia, 2012 o 14:21

    Jeszcze jedno, oczywiście żona w pozwie ujęła, że dziecko zostaje przy matce, a ja sobie nie wyobrażam tego. Do wszystkiego sami doszliśmy, nikt nam nie pomagał. Od początku dobrze zarabialiśmy, teraz ja od lipca nie pracuje (szukam pracy), gdyż poprzez to, że żona wyprowadziła się do pokoju obok w marcu tego roku, moja efektywność spadła, przez co zostałem zwolniony. Do Urzędu Pracy się nie zarejestrowałem, bo podjąłem współpracę z taką małą firmą, ale na prowizje, a ponieważ jest to nowa firma, ciężko o Klientów, i praktycznie do dziś nie udało się wypracować prowizji. Druga sprawa, moja żona twierdzi, że żyje na jej rachunek, a teściowa powtarza że celowo siedzę w domu, co jest nieprawdą, chodzę na rozmowy, szukam pracy sam. Kiedy dobrze zarabialiśmy, odłożyliśmy trochę oszczędności na czarną godzinę, więc myślę, że właśnie moja obecna sytuacja jest taką czarną godziną, więc nie żyje bezpośrednio na rachunek żony, ale zauważyłem że zaczęła więcej wydawać, bo to jej pieniądze, jak mówi, samo paliwo do auta, którym jeździ do pracy pochłania pieniądze (choć nie musi nim jeździć, ale się przyzwyczaiła), a auto nie jest nasze, a teściowej, które jakby dała nam do użytkowania, bo i tak nikt by nim nie jeździł. Ale oczywiście od paru miesięcy ja z niego nie mogę korzystać, jeździłem nim po duże zakupy, bo jak to teściowa stwierdziła, że nie mam nic do niego, chociaż z naszych pieniędzy zawsze były ppokrywane ubezpieczenia i inne opłaty eksploatacyjne, kiedy pracowałem. Inna sytuacja, moja mama z babcią mieszkają 150 km od Krakowa, moja mama jak coś może przyjechać zobaczyć Adasia, ale babcia już nie, nie widziała go już 4 miesiące, bo żona nie planuje, jak to ujęła, jechać do mojej mamy. I na koniec, ja chce ratować małżeństwo, ale już jak, chce żeby odzyskała zaufanie do mnie, wiem, że ma do mnie wielki żal za to wszystko, a było tak fajnie…

    Odpowiedz

    Yankee 2 stycznia, 2013 o 15:16

    Witam
    Po pierwsze gratuluję strony [ mój zawód informatyk ]

    – ma Pani rację że męszczyźni nie lubią chodzić do specjalistów [ psycholog, psychiatra . Czy terapeuta ] mówię z autopsji?
    – i teraz mój problem
    Męczymy się od 4, 5 roku,
    Ja od dłuższego czasu pracowałem na wielu etatach no tak na 5 i pobudka o 4 rano i powrót o 2 i do następnej pracy na 7 i tak przez wiele lat
    Aż w końcu zachorowałem potraktowałem to, jako żółtą kartkę [cukrzyca] a małżonka w nowej pracy nie bardzo sobie radzi i po jakimś czasie powiedziałem, że trzeba funkcjonować na bieżąco i przez tak 10 miesięcy praktycznie nie byłem obecny w domu [ problemy zawodowe], o których nie rozmawiałem z małżonką.
    W tym czasie poszedłem do psychologa i poro zmowie zaproponowałem byśmy poszli razem i nic
    Następnie małżonka uwierzyła w homeopatię i zaczęła brać tzw. tik taki na wszystkie dolegliwości, jakie ma, i tak po 6 miesiącach udałem się do pani homeopatki i stwierdziłem, że te tik taki to szamaństwo pomagają tyle, co kołatki pośmieliśmy się i pani stwierdziła, że małżonka ma depresję, poszliśmy do psychologa po tej wizycie zasadzie byśmy się pozabijali przez następnłem wizyty, bo małżonka nie mogła [ problemy rodzinne rodzeństwo miało to ….] Po 6 odmowie poprosiłem by małżonka się umówiła
    Między czasie nadal intensywna praca i zaczęły ustawać jakiekolwiek [ pożycie] u małżonki brak snu ciągłe zmęczenie ciągłe problemy zawodowe.
    W końcu w rozmowach [ spokojnych] mówiłem, że ta sytuacja doprowadzi do rozwodu. Trwało to tak 1, 5 roku i po ponownym zaproszeniu do Stanów [ USA] stwierdziłem, że coś trzeba zarobić a rozłąka nam pomoże [ ojcu małżonka mówiła, że jestem utracjuszem i nadużywam alkoholu] w USA byłem 8 miesięcy legalnie popracowałem [ było nieraz bardzo ciężko] i jak dzwoniłem czy Tel czy skeyp to najczęściej słyszałem, że brak kasy albo jestem zmęczona, dzieciaki bardzo tęskniły i zawsze przy komputerze czekały do późna [ różnica czasu]. Po powrocie podjechał po mnie kolega nie małżonka w domu nic z serdeczności [ nie zostawiłem rodziny bez środków do życia i paczki i finanse szły z UAS]. Małżonka pościeliła w pokoju „” i spała sama w sypialni ta sytuacja stawała się coraz bardziej nie do zniesienia przez ten rok zrobiłem szkolenia i podniosłem kwalifikacje zawodowe i znajomi przyjaciele namówiliby pozostać w Polsce. I po jakiejś kłótni nie wytrzymałem powiedziałem rozwód, po czym małżonka przyniosła powiadomienie o rozwodzie nadal jesteśmy w tym samym domu i któregoś dnia przelało się i zamiast 30 jednostek wstrzyknąłem 300 jednostek insuliny nie był to planowany incydent i potraktowane zostało to, jako próba samobójcza po 3 dniach w szpitalu pojechałem na obserwację na oddział psychiatryczny [ i wielkie przerażenia do wariatkowa!!!!!!] I [ NIE MA SIĘ, CZEGO OBAWIAĆ] tam zdiagnozowano mi depresję i ustawiono lekarstwa przebywałem tam 9 tygodni i wielokrotnie rozmawiałem z psychologiem i psychiatrą małżonka nie zbyt często odwiedzała, ale tam mogłem się w końcu skupić dużo czytać i uczyć. Tam też psychiatra 2 razy rozmawiał z małżonka i psycholog i wspólnie rozmawialiśmy padła propozycja wspólnej terapii a psychiatra zasugerowałby małżonka stawiła się na oddziale tak na 3 5 tygodni by dokładnie zdiagnozować chorobę i ustawić leki

    Mija miesiąc jesteśmy u psychologa razem po namowach mych i tam małżonka oświadcza, że nie widzi możliwości na terapię.

    To taka opowieść by zadać pytanie
    1. Czy dobrze rozumiem rozwód to orzeczenie sądu o rozkładzie pożycia małżeńskiego?
    2. Czy ważniejsze są dowody czy zeznania świadków?
    3. Małżonka mi żażuca np. alkoholizm [ nigdy policja mnie złapała po pijanemu, nie była w domu i nikt nie widział mnie zataczającego się po ulicy takie fakty
    Ale czy np. mogą tzw. być fałszywi świadkowie
    4. I jestem przekonany, że jakakolwiek choroba nie jest powodem rozpadu, ale brak jej leczenia czy jest
    5. I czy wyciągnięcie tego faktu może skutkować na pracę zawodową [ urzędnik zaufania publicznego]?????
    6. A dowody na taką sytuacje są, bo była karetka w domu i lekarz stwierdził ciężką nerwicę
    7. I w desperacji powiedziałem, że zgadzam się na rozwód tylko 2 warunki podział majątku przed i winę na siebie.
    Wiem, że przemawiają prze zemnie emocje i utrata tego, co razem zbudowaliśmy [ nie chodzi mi o sprawy materialne] mamy cudowne dzieci i też to bardzo przeżywają, ale [wiem to z autopsji] jak nie ma taty [ lub mamy] to wieczorem jak 12 latek nie może zasnąć to jest mu bardzo źle a jedna osoba nigdy nie będzie mamą i tatą.

    Odpowiedz

    Agnieszka Swaczyna 2 stycznia, 2013 o 15:52

    Nie na wszystkie Pana pytania mogę odpowiedzieć, ale:
    1. rozwód to rozwiązanie małżeństwa, po rozwodzie strony są stanu wolnego i mogą wstąpić w nowy związek mał